sobota, 12 maja 2012

second

miała nastąpić mała zmiana w prowadzeniu bloga, ale wszytko wskazuje na to, że jednak jej nie będzie.
w ogóle nie wiem co i jak mam zmieniać, w jaki sposób operować tym blogiem, ale mam nadzieję, że  z czasem całkiem się oswoję.
pogoda jest zniewalająca,wprost uwielbiam zasnute chmurami niebo, zero słońca oraz możliwość spadnięcia deszczu dosłownie w każdej chwili. to może teraz do meritum - zakochani nastolatkowie. ja naprawdę rozumiem, że czasami ( ale przecież nie zawsze!) są to mocne uczucia, a nie wyłącznie krótkotrwała wzajemna fascynacja. denerwuje mnie to, bo niemal z każdej strony otaczają mnie tłumy kompletnie zapatrzonych w siebie. niezmiennie wszyscy obnoszą się z tym, twierdząc, że to 'ten jedyny, 'ta jedyna' lub opowiadając co będą robić za 20 lat, ile będą mieć dzieci etc. najlepsze jest to, że tydzień później już się do siebie nie odzywają, a po rzekomym gorącym uczuciu nie ma śladu. wtedy właśnie dzieję się to, co mnie irytuje, a może nawet przeraża jeszcze bardziej.  stopniowo nasi rówieśnicy tracą poczucie siły słowa 'miłość', używają go stale, robiąc z niego pospolity zbitek liter. jak nauczymy się kochać nawzajem, skoro nikt nie będzie pamiętał, co to oznacza? statystyki rozwodów w zawrotnym tempie rosną, a przywiązanie między ludźmi jest tylu umowne i chwilowe. może to tylko kolejna cecha tego nowoczesnego społeczeństwa XXI wieku, a może powolnie postępująca znieczulica, robiąca z nas niezdolnych  do prawdziwego uczucia, emocjonalnie wypranych ludzi?
____
wychodzę z założenia, że myśli niespisane marnują się. tak było ze mną aż do teraz, ale zamierzam to zmienić.

1 komentarz:

  1. Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy
    W pełni się z tobą zgadzam.Co drugi "zakochany"
    Miejmy nadzieję że PRAWDZIWA miłość nie zaginie !

    OdpowiedzUsuń