czwartek, 28 czerwca 2012

wakacje? nie całkiem.

choć od wakacji dzielą mnie w tej chwili godziny, jakoś się nie cieszę. o wiele bardziej ekscytowałam się na myśl o zielonej szkole. wciąż wspominam sobie  czas spędzony w Rowach. niesamowity czas. ciągle znajduję symbole, namiastki tamtego miejsca. ten niesamowicie czysty piach wciąż wysypuje się z zakamarków torby, a kamienie pachną morzem. są jeszcze zdjęcia - choć tak niewiele. to musi mi wystarczyć, do kolejnego takiego wyjazdu. w tym roku najprawdopodobniej jeszcze raz czeka mnie morze, co cieszy mnie niezmiernie. uwielbiam ten szum, piach czasami tak nagrzany, że brak butów jest  samobójstwem, zasypianie w środku dnia,a potem budzenie się z poparzeniami pierwszego stopnia. to jednak nie to samo, co spędzenie czasu z przyjaciółmi, oderwanie się od rzeczywistości. mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócę.

a tak btw. dodałam nową zakładkę - muzykę, zdjęcia. powoli będę ją zapełniała. oczywiście, jeżeli wystarczy mi mojego chwilowego zapału

środa, 27 czerwca 2012

muzyka.

no to coś, co wywołuje u mnie dość skrajne emocje. utwór może porwać, albo być przezroczystym, godnym znienawidzenia tworem. nie mam na myśli jedynie muzyki masowej, chodzi mi o jakąkolwiek formę. często podoba mi się coś, czego raczej te nasze pokolenia nie nazwałyby 'muzyką'. to trochę smutne, bo tak powoli postępuje martwica kulturalna, a radia, programy muzyczne, sklepy w tym nie pomagają. nie mówię, że coś okropnego, bo lubię w większości te projekty z XX, XXI wieku. ciężko jest nam (ludziom) stworzyć coś pięknego, szczególnie gdy tego nigdy nie zaznaliśmy tak naprawdę, ale dzisiejsza muzyka zdobywa nas na wiele sposobów. Wiążemy się z nią wspomnieniami, nigdy nie słuchałam reggae nałogowo, ale są utwory, do których chętnie wracam, bo przypominają piękne lato, wieczory i to, jak było parę lat temu. Od czwartej klasy całkiem pochłonęło mnie coś zupełnie innego. może to ma coś wspólnego z tym, że nigdy nie chciałam niknąć w tłumie, w każdym razie nie obnoszę się ze swoimi preferencjami, gustem, bo nie chcę być jedną z tych osób, które tymczasowo uległy modzie na np. Guns'n'roses, Metallicę czy Pezeta, tylko dlatego, że to podniesie ich opinię publiczną. Denerwuje mnie to, czasami wręcz dobija,a najgorsze jest to,że oni tego nie czują, kują, słuchają na siłę czegoś.Tylko dlatego, że wypada. Mam sentyment do muzyki celtyckiej, albo irlandzkiej, ale My reason linkinów, w ogóle ich całokształt też bardzo mi się podoba. Ale są gusta i guściki, a jak to się mówi - o gustach się nie dyskutuje.

wtorek, 26 czerwca 2012

stwierdziłam, że zrobię kilka wpisów za jednym zamachem. zaniedbałam tą stronę, właściwie od samego początku. popadłam dzisiaj w lekką melancholię, a nawet  zwątpienie. nie chcę specjalnie zgłębiać się w szczegóły, a zwłaszcza dlatego, że większość doskonale wie co wydarzyło się w przeciągu ostatniego tygodnia. podziwiam niewzruszone postawy wielu osób. a może raczej nie podziwiam - dziwię się im.
ja sama nie wiem co myśleć. chciałabym,żeby ten tydzień się skończył,ale obawiam się, że to nic nie da.