wtorek, 29 maja 2012

po przerwie.

Planowałam pisać regularnie, ale niestety jak zwykle zaniedbałam swoje postanowienie. Tak było od zawsze. Postanowiłam trochę powalczyć ze ogólnym zniechęceniem - i piszę.
 Zauważyłam, że jeżeli czegoś(ewentualnie kogoś) unikam, jak na złość będę co chwilę napotykać to na swojej drodze. Gdybym nagle obrzydziła sobie szynkę, wszędzie bym ją czuła.  Głupi, bezsensowny przykład, ale tak to działa. Albo jak jakieś zachowanie lub tekst doprowadza mnie do szału, mogę być pewna, że będę słyszała je raz za razem. Działa to też w stronę odwrotną. Szukam kogoś (czegoś) wzrokiem, ale jakby wszelakie symbole zostały usunięte, wymazane, zniszczone.
A tak z oklepanej, przyziemnej rury to strasznie ekscytuję się tym, że za 9 dni jadę w końcu na zieloną szkołę. Nie sam fakt wycieczki, ale odległości jest świetny. Tego, że w końcu odpocznę od Nowej Rudy. Odpocznę od tych szkolnych korytarzy. Od osób i miejsc, które dawno mi obrzydły. Boję się tylko, że po powrocie coś może się zmienić, a mnie ominie ten moment. No tak, zadzwonił telefon, wena wyparowała. Dokończę, jak  przynajmniej część myśli wróci na swoje miejsce. Tymczasem miłego wieczoru!

1 komentarz:

  1. Wiem jak to jest ! tak samo z rzeczami. Szukam czegoś - jest, nie potrzebuję tego- znajduję !
    Proszę Cię,wracaj do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń