czwartek, 28 czerwca 2012

wakacje? nie całkiem.

choć od wakacji dzielą mnie w tej chwili godziny, jakoś się nie cieszę. o wiele bardziej ekscytowałam się na myśl o zielonej szkole. wciąż wspominam sobie  czas spędzony w Rowach. niesamowity czas. ciągle znajduję symbole, namiastki tamtego miejsca. ten niesamowicie czysty piach wciąż wysypuje się z zakamarków torby, a kamienie pachną morzem. są jeszcze zdjęcia - choć tak niewiele. to musi mi wystarczyć, do kolejnego takiego wyjazdu. w tym roku najprawdopodobniej jeszcze raz czeka mnie morze, co cieszy mnie niezmiernie. uwielbiam ten szum, piach czasami tak nagrzany, że brak butów jest  samobójstwem, zasypianie w środku dnia,a potem budzenie się z poparzeniami pierwszego stopnia. to jednak nie to samo, co spędzenie czasu z przyjaciółmi, oderwanie się od rzeczywistości. mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócę.

a tak btw. dodałam nową zakładkę - muzykę, zdjęcia. powoli będę ją zapełniała. oczywiście, jeżeli wystarczy mi mojego chwilowego zapału

1 komentarz:

  1. Ja nie moge jakoś poczuć wakacji i tak samo cieszyłam sie z zielonej szkoły ! Choć na początku byłam poirytowana, że tak wiele chodzimy to później sie przyzwyczaiłam i kurcze było
    w s p a n i a l e !

    OdpowiedzUsuń